środa, 26 listopada 2014

Ukłony i wyrazy


Moi kochani, oto spóźnione przyjęcie z okazji przyznania Mamie z Dużego Domu przez twórczynię Czterech Kątów i Piesa Piątego blogowej nagrody Liebster Blog Award. Jest to nagroda przyznawana małym blożkom, raczkującym dopiero i powolnie zbierającym swoich wiernych czytelników. Nagroda-niespodzianka jest zawsze najmilsza ze wszystkich, a na dodatek daje bodźca do pisania w sposób jeszcze ciekawszy. Najbardziej cieszy świadomość, że ktoś czyta to, co napiszę i że sprawia mu to przyjemność na tyle, że wraca po więcej. Cudowne, doprawdy, uczucie.
Każda porządna nagroda musi być ozłocona wywiadami z osobą nagrodzoną, inaczej się po prostu nie liczy. Ja również dostałam serię dociekliwych pytań, na które postaram się jak najuczciwiej i najszczerzej odpowiedzieć.
1. Kawa czy herbata?
Jedno i drugie. Kocham herbatę, a jeszcze bardziej kocham kawę. A może odwrotnie? Ulubiona herbata pochodzi z Demmersa i służy do celebrowania wolnych chwil świąteczno - weekendowych. Na co dzień zapijam się herbatą torebeczkowaną z Marks&Spencer, w wersji listopadowej z sokiem malinowym.
Ulubiona kawa pochodzi - uwaga - z Ikei. Serio. Uważam, że zarówno ich espresso jak i kawa do ekspresu przelewowego (dark roast) są naprawdę świetne. Zimą często kupuję w naszym malutkim miejscowym sklepiku kawowym kawę pomarańczową; jakoś szarymi porankami i dniami dobrze człowiekowi wchodzi.
2. A co najlepiej do niej? 
Zostawiając na boku kwestę kalorii, do kawy najlepiej pasują ciasteczka owsiane własnej produkcji, a do herbaty falenicki keks. Jest cudownie wilgotny, nie za słodki i nie do podrobienia. Przynajmniej dla mnie...
3, Świąteczne marzenie? Jedno ;)
Romantyczny wyjazd z mężem, gdziekolwiek, byle we dwoje. Może być nawet do Mińska Mazowieckiego albo Wołomina...
4. Pomysł na oryginalną ozdobę świąteczną to..? 
W tym roku chcę powiesić dużą dębową gałąź w naszej świetlicy i ozdobić ją tylko ptaszkami własnej i cudzej roboty.
5. Książka, którą podałabyś dalej to...?
Najnowsza lektura "W Paryżu dzieci nie grymaszą"Pameli Druckermann. Dla każdej mamy. Recenzja w drodze.
6. Makijaż na co dzień czy od święta?
Na co dzień, zdecydowanie. Czyste włosy i makijaż to podstawa dobrego nastawienia do życia.
7. Ulubiona piosenka, utwór ?
Oj, nie wiem...jest ich za dużo. Albinioni multiplikuje dobre komórki w moim mózgu, bez wątpienia. Soul, złota klasyka lat czterdziestych, ale też Lady in Red Chrisa de Bourgh i You Look Wondreful Tonight Erica Claptona.
8. Pomysł na najszybszy obiad świata? Taki, który trzeba zrobić
w minutę po tym, jak się na blogach zasiedziało ;)
Spaghetti carbonara albo mrożone frytki i panierowana pierś kurza ;)
9. Czy masz plany na zmianę aranżacji w domu? Jeśli tak, to co to będzie? 
Właśnie mamy remont; będzie pasiasta tapeta w naszej sypialni i biała boazeria w kuchni. Będzie relacja :)
10. Najlepsze ciasta to...? Mogą być dwa ;)
Tiramisu i tort makowy.
11. Cieszy Cię popularność Twojego bloga?
Jasne, zwłaszcza ta wśród znajomych moich dzieci :) 
A tak na serio - jest cudowna i zaskakująca. Dziękuję!!!


Teraz powinnam ogłosić swoich liebsterów, ale jeszcze kompletuję listę. Ogłoszenie wkrótce!
Jeszcze raz dziękuję za nominację i do zobaczenia wkrótce :) Zabieram się robienia imieninowego tiramisu...


 

piątek, 21 listopada 2014

Mam kłopot


Tak sobie myślę...że mam kłopot z filmami dla dzieci, a właściwie to z całą szeroko pojętą kulturą dla dzieci. Nie tylko z filmami, ale też z zabawkami, powieściami, grami, gadżetami i wszystkimi okolicznościami towarzyszącymi. Bezpieczna niegdyś i życzliwa kraina zabawek, baśni i legend, nagle zamieniła się w nieprzyjazną i niebezpieczną pustynię. Pełno tam potworów i przerażających zdarzeń, trudno wybrać jakiś kierunek marszu, bo wszystkie granice zostały zniesione, a sympatyczni przewodnicy zbyt często okazują się krwiożerczymi zbójami.



Czy coś, co wydaje się odkrywcze, pełne życia i świeżości, rzeczywiste takie jest? Czy mamy przed oczami zwidy, fatamorganę, kolejną górę jałowego piachu...?
Może to moja obsesja, ale...Zaczęło się od disneyowskiego Alladyna.


Kimże jest ten sympatyczny młody człowiek, o aparycji małomiasteczkowego cwaniaczka? Ulicznym złodziejaszkiem. Kto mu pomaga usidlić księżniczkę Dżasminę? Jeszcze większy cwaniaczek, o znacznie większych możliwościach - Dżin. Duch. Istota nie z tego świata, w dodatku mająca własne porachunki do załatwienia. Dobry duch? Hmm, to zależy. 

Aladyn: Zaprowadzić Cię chcę,
w piękne, czarowne miejsca,
słuchaj dziś głosu serca,
bo księżniczko nadszedł czas.
Dziwy pokażę Ci,
otwórz oczy szeroko
i rozejrzyj się wokół.
Cuda otaczają nas.
Wspaniały świat!
Rozpostarł się u naszych stóp,
nikt nie zabroni nam,
polecieć tam i nikt nas nie wyśmieje.

Dżasmina: Wspaniały świat!
Nieziemski raj, spełnienie snów.
Gdy dywan niesie mnie, już czuję,
że to dla nas dwojga wymarzony czas.

Aladyn: Dla nas dwojga wymarzony czas.

Dżasmina: Czy to myli mnie wzrok?
Czy to tylko złudzenie?
Czy ktoś w ptaka mnie zmienił,
co w zawody z wiatrem gna?
Wspaniały świat!

Aladyn: Wstrzymaj dech, nie bój się.
 Oczu swych nie zamykaj. 

Dżasmina: Nikt nie zawróci nas,
spomiędzy gwiazd,
gdy wokół lśniąca brylantami noc.
Aladyn: Wspaniały świat!

Dżasmina: Każda chwila jak sen.
Niespodzianek bez liku. 

Razem: A ja chcę gonić je
przez całe dnie, serce wie,
że to dla nas wymarzony czas.

Aladyn: Wspaniały świat.
Dżasmina: Wspaniały świat.

Aladyn: A w nim i my.
Dżasmina: A w nim i my.

Aladyn: Upojny dreszcz.
Dżasmina: Poznamy też.

Razem: I ja i ty.


Kiedy po raz pierwszy usłyszałam tę piosenkę, również przeszedł mnie dreszcz,  jednak bynajmniej nie upojny. Nagle zorientowałam się, że słucham wyświechtanych argumentów, jakimi posługują się wszelkiej maści naganiacze: od typowych podrywaczy począwszy, na pedofilach i dealerach narkotykowych skończywszy. Wiele młodych, naiwnych dziewcząt doświadczyło tego "upojnego dreszczu" i "czaru lśniącej brylantami nocy"- i żałują tego do dzisiaj. Mówicie - nie przesadzaj, kobieto! To w końcu tylko bajka dla dzieci. To prawda, ale bajki uczą nasze dzieci pewnych podstawowych rozróżnień między dobrem a złem, uczą ostrożności w kontaktach z obcymi, porządkują świat moralny. Dlaczego orginalnego baśniowego Alladyna, ubogiego syna wdowy, ciapowatego, ale poczciwego chłopaka, zmieniono w ulicznego złodziejaszka? Dlaczego Dżina, potężną duchową istotę, ujarzmioną potężniejszą od niego mocą króla Salomona (a wiemy, czyja Moc przez niego działała), zamieniono w ekscentrycznego cwaniaka? Te niby nieznaczne, a jednak znaczące zmiany, służą tylko jednemu: dzieci mają wiedzieć, że dobro jest nudne, że ważniejsze są upojne doznania w towarzystwie niekoniecznie praworządnych nieznajomych, niż zasady głoszone przez safandułę ojca czy zrzędliwą matkę. Lekcja odrobiona i przyswojona, rozejrzyjcie się tylko drogie mamy dookoła siebie, popatrzcie na dzieci wychowane na tych bajkach, są pośród nas. Nadszedł czas księżniczko, mówi Alladyn, żebyś przestała być tą niewinną i naiwną pamienką, JA wprowadzę cię w nowy, wspaniały świat...Czy tego właśnie chcemy dla naszych córek? Czy takiego wzorca męskości pragniemy dla naszych synów? Gdzie podziali się książęta i rycerze z dawnych filmów Disneya? Mężni, wspaniali, odważni do szaleństwa młodzi mężczyźni? 



Oto atrybuty prawdziwego rycerza, księcia Filipa, dzielnie i zwycięsko walczącego ze smokiem-Diaboliną: czarodziejski miecz prawdy i tarcza męstwa (sword of truth and shield of virtue).

Rok temu miał swoją premierę film oparty na motywach baśni o śpiącej królewnie, zatytułowany "Maleficent"- po polsku "Czarownica". Film, adresowany do młodej dziecięcej i nastoletniej widowni, jest historią śpiącej królewny widzianą oczami tytułowej czarownicy Maleficent, sprawczyni całego nieszczęścia królewny Aurory i jej rodziców, a także całego królestwa. Stary animowany film z 1959 roku nie pozostawiał żadnych wątpliwości odnośnie tego, kto jest dobry, a kto zły. Zła czarownica Maleficent, po polsku zwana Diaboliną, BYŁA wcielonym złem, smokiem. 



wygląd Diaboliny nie pozostawia watpliwości: jest zła!


Diabolina odsłania swoją prawdziwą naturę. Smok od zawsze był synonimem Księcia Ciemności

Po zakończeniu filmu dzieci oddychały z ulgą: zło było pokonane, dobro nagrodzone. Świat był oswojony.
Co robi "Czarownica" z uporządkowanym światem dziecka? Zła wiedźma okazuje się tylko pozornie zła, w głębi serca jest wrażliwa i dobra. Dobry król Stefan, ojciec Aurory jest tylko pozornie dobry, w rzeczywistości jest bezwzględny i okrutny; na domiar złego jest tym, który skrzywdził biedną Diabolinę i popchnął ją na drogę ciemności. Książę Filip jest bezbarwny, nudny i tak mało interesujący, że nic dziwnego, że na nikim nie robi wrażenia. Nawet na Aurorze.


ładne?


Diabolina została czarownicą, bo nie dano biedaczce wyboru



ten przestraszony chłopiec mógłby być najwyżej giermkiem prawdziwego księcia Filipa; jego spojrzenie jest doskonale puste

Najgorsze jednak jest to, że jest to produkcja promująca - w dosyć jeszcze zawoalowany sposób - homoseksualizm. Przyznała to wywiadach sama Angelina Jolie, mówiąc z dumą, że jej charakteryzacja jako Maleficent jest inspiracją dla wielu drag queens. Przyznaje to również Linda Woolverton, autorka scenariusza. Przyzanją ro również sami homoseksualiści, tłumnie odwiedzający seanse "Czarownicy". Prawdziwa miłość, prawdziwy pocałunek zachodzi nie między Aurorą a księciem Filipem, ale pomiędzy Aurorą a Maleficent. Jasne, że małe dziewczynki akurat tego nie wychwycą, ale z pewnością ich naturalne poczucie porządku świata i przeczucie zła, zostanie zburzone. To, co wygląda jak zło jest dobre; to, co wygląda jak dobro jest złe i nudne. Kolejne pokolenie otrzymuje ten sam przekaz. 
Myśl przewodnia wielu ostatnich filmów Disneya: nie bój się tego co jest dziwne, brzydkie, obce, jest bardzo niebezpieczna. Przez wieki uczono dzieci zachowywać ostrożność w spotkaniu z obcym, ponieważ takie spotkanie mogłoby się źle skończyć. Te filmy uczą dzieci czegoś wręcz przeciwnego - nie słuchaj rodziców, słuchaj swego serca. Postacie z bajek, które zawsze personifikowały zło: czarownice, gobliny, smoki, w swoich najnowszych wersjach okazują się poczciwcami, których wszyscy się boją, bo ich tak naprawdę nie znają i nie rozumieją. Pękają bariery, padają granice, nie ma przewodników ani map, wszystkie drogi są dobre, wszystkie też prowadzą donikąd.


zagubione dzieci, zagubieni dorośli

Czy nie ma dobrych filmów? Ależ są, jak najbardziej! Trzeba jednak być bardzo, bardzo ostrożnym wybierając się z dzieckiem do kina, zwłaszcza na premierę. 


polecane książki dla młodzieży

Z książkami też była heca, jak mawiał Boy Żeleński. Zalewa nas ocean książek o wampirach, duchach, czarodziejach i wiedźmach. Niektóre są napisane lepiej, inne gorzej, ale wszystkie mają na celu jedno: zredukować świat duchowych przeżyć i oczekiwań dziecięcych do magii, czarów i świata duchów. Oswajają w ten sposób dzieci z okultyzmem i przerażającym światem duchów potępionych, przedstawionych jako atrakcyjne i w gruncie rzeczy nieszkodliwe wampiry. Jak bardzo jest to złe dla duchowego i emocjonalnego rozwoju dziecka, nie muszę mówić. Plaga samobójstw i chorób psychicznych wśród dzieci mówi sama za siebie.


propozycje prezentów gwiazdkowych dla dziewczynek


mała Diabolinka



 Czy naprawdę chcemy, żeby nasze dzieci bawiły się lalkami-trupkami, śpiącymi w małych trumienkach zdobnych w malutkie szkieleciki i trupie główki? Ktoś robi z nas idiotów. Nie sposób jest właściwie kupić ubrań dla małych chłopców bez ozdóbek w postaci czaszki albo i całego kościotrupa, nie mówiąc już o jakichś potwornych pająkach czy innych robotach z czerwonymi ślepiami. Kreskówki dla trzylatków?! Wolne żarty!


Pustynia, pustynia. Kiedyś profesor Raszewski pisał w liście do Małgorzaty Musierowicz o teorii wysp, które powinny łączyć się ze sobą i tworzyć archipelagi kultury, dobrego wychowania, piękna. Twórzmy, kochani, takie oazy na pustyni - w końcu mamy obiecane wsparcie Tego, który nawet pustynię zmienia w pojezierze. Czuwajmy, wychowujmy, przeciwstawiajmy się. I tak na końcu wygramy. 

sobota, 15 listopada 2014

Siedzę sobie


Siedzę sobie. Ba, nawet się bujam. A jak już sobie posiedzę, to wstanę i zrobię sobie kawy. Albo herbaty. I znowu usiądę i będę zawistnym wzrokiem patrzeć na te szczęśliwe prawdziwe kobiety, które robią sobie kariery, malują paznokcie i usta oraz mają kontakt z ludźmi. Bo, jak wiadomo, matki, które zdecydowały się zostać w domu nie miewają kontaktów z ludźmi, a ponadto zaniedbane i rozmemłane, w brudnych szlafrokach porastają mchem oraz pleśnią. 
O, jakże fałszywe to obrazy!
Nie ma, powtarzam, nie ma na świecie tak pomysłowych, pełnych wyobraźni, zorganizowanych a także wielozadaniowych osób, jak domowe mamy. Drzemie w nas moc.
Pozornie wszystko wydaje się banalnie proste, ale jak wszyscy wiemy, pozory zwykle nas mylą. Każda domowa mama musi sobą ogarnąć wszechświat, na który składają się mąż, dzieci, dom a także (last, but not least) ona sama. Mama. Jakże często, niestety, boleśnie przez samą siebie zapomniana. Czas obudzić olbrzyma.




Zacznijmy od wyglądu. 
Wieść gminna niesie, że mamy wyjściowe i pracujące wyglądają tak:




Zaś mamy domowe na ogół tak:


lub tak:


a w szczególnych przypadkach poporodowych, tak:



Dlaczegóż nas, drogie mamy, tak widzą i tak piszą? Ano dlatego, żeśmy grzeszne i pełne winy. Zbyt często pozwalamy sobie na fryzurowo - dresowy luzik w domu, w którym wszak widzą nas tylko dziatki i mąż. Kiedy człowiek tygodniami albo i latami łazi po domu i najszerszej okolicy w stroju niedbałym, sytuacja staje się napięta. Po pierwsze, wpadasz w głęboki dół, w którym piętrzą się stosy pieluch, brudnych ubrań i seriali telewizyjnych. Po drugie, jesteś wściekła, bo wyglądasz fatalnie i czujesz się fatalnie. Nic, tylko patelnią w łeb.


Po trzecie, zdajesz sobie boleśnie sprawę z tego, że twój osobisty mąż w pracy swej otoczony jest przez zadbane, uczesane, umalowane tudzież pachnące kobiety biznesowo - korporacyjne.


Nie możesz być inna. Nie miej złudzeń, jeśli chcesz, żeby twój mąż wciąż patrzył na ciebie oczami zakochanego pazia, musisz się za siebie wziąć. Dresy odkładamy na bok i rezerwujemy na okres choroby obłożnej, a w zamian za to odziewamy się w miłym stylu casual elegance. Co z tego, że dziecko cię zapaprze, najwyżej się przebierzesz. Fajne spodnie czy spódnica, czysty tiszercik, a do tego coś rozpinanego, uroczo tuszującego ciążowe pozostałości...Sam smak. A do fryzjera - raz na miesiąc. Zdrowy wysiłek, a przy okazji człowiek obejrzy sobie te wszystkie gazetki w stylu glamur i jest na bieżąco z tym co się nosi i dlaczego. My pogrążmy się w tej jakże przyjemnej lekturze, a tymczasem pani fryzjerka zamienia nas w bóstwo. I o to chodzi. Mąż otwiera nam drzwi i oniemiewa z zachwytu. I o to chodzi!


no proszę, jaka ładna casualnie elegancka Heidi Klum

Jak już mama wyjdzie z tych dresów i na nowo zapisze się do rasy ludzkiej, budzi się w niej geniusz. Ilość mam domowych blogujących, fotografujących, malujących, szyjących oraz gotujących, a nawet piszących książki, zdumiewa i zachwyca. To ma być nudne siedzenie w domu? No sory, że zacytuję klasyka, ale to kompletnie nie ten klimat. Co prawda, dodam z pokorą, są to na ogół młode mamy z najnowszych roczników; takie starsze panie jak ja, mogą tylko smętnie patrzeć, zazdrościć i podziwiać te złote, zdolne rączki.


Droga mamo, skoro już wróciłaś z szalonych zakupów odzieżowych, uczesana i umalowana ręką mistrza, czas zakasać te modne rękawy i wziąć się za dom.


Zgaś ten czerwony blask w oczach, wszak dom to nie tylko pranie, sprzątanie i gotowanie, ale także URZĄDZANIE. To jest dopiero pole do kreatywnego działania. Po pierwsze, ma być praktycznie. Białe sofy i dywany omijaj szerokim łukiem, no, chyba że jesteś masochistką. Przy małych dzieciach biel, ecru i inne pastele nie mają szans. Błogosławię nasze wzorzyste kanapy, bo NIC na nich nie widać przez długi czas. Piorę je tylko dwa razy w roku, przed każdymi świętami.


nasze kanapowe kwiatki wdzięcznie skrywają wszelkie dziecięce ślady czarnych stóp i dłoni


to jest wnętrze z mojego ulubionego "The Holiday"; dzieci i psy mogą się tu czuć absolutnie swobodnie

Po drugie, unikaj najdroższych mebli, nie warto. Dzieci sobie z nimi poradzą bardzo szybko. Po co ci ten stres? Ciocia Ikea, komisy meblowe, bazarki i pchle targi są świetnym źródłem niedrogich a uroczych mebelków. Bez wyrzutów sumienia można je przerabiać, malować, przecinać na pół, a nawet wymieniać na coś nowszego.



nasze bezpretensjonalne, zabytkowe (13 lat!) meble z Ikei starzeją się z prawdziwym skandynawskim wdziękiem

No, okej - kanapy kanapami, meble meblami, a i tak najważniejszym miejscem w domu jest kuchnia. It is a truth universally acknowleged. Wiadomo: kuchnia musi być funkcjonalna, w miarę obszerna - no i ładna. W końcu spędzamy w niej pół życia. 



to nie moja, ale popatrzcie tylko na kolor tej wyspy! 


to moja; może uda mi się namówić męża na ten kolor na naszej wyspie...

Złota zasada: w kuchnię warto zainwestować, odwdzięczy się sprawną pracą przez lata. Druga złota zasada: nigdy nie zostawiaj wieczornego bałaganu w kuchni na jutro. Widok brudnych naczyń o poranku natychmiast podnosi ciśnienie i wtłacza na usta najgorsze wyrazy i to po kilka razy. Never. Jamais. Trzecia złota zasada: nie jesteś niewolnicą Isaurą; masz prawo i obowiązek zaganiać do pomocy dzieci, a nawet pana męża. 


wrrrracaj kotku natychmiast

Podam jeszcze czwartą złotą zasadę, chociaż nie dotyczy ona bynajmniej kuchni, a wręcz przeciwnie, sypialni: ZAWSZE ściel rano łóżko. Rozmemłana pościel wieczorem jest w stanie zgasić najgorętsze ognisko namiętności. Warto dbać o sypialnię; w ładnej sypialni zupełnie inaczej się oddycha, odpoczywa i śpi, a nawet cierpi na bezsenność. 


to nasza


a to sypialnia marzeń

Oczywiście, żeby dom wyglądał miło i zachęcająco i żeby wszyscy do niego chętnie wracali, musi być zadbany. Jak się sprząta na bieżąco, roboty jakby ubywa. Jeśli można, warto od czasu do czasu zamówić kogoś fachowego do sprzątania; okazuje się wtedy, że ten niby porządny dom skrywa w swym wnętrzu swoje  mroczne tajemnice...Na przykład miesięczny zapas niezjedzonych kanapeczek twojej słodkiej córeczki, upchnięty dyskretnie w szufladzie pod łóżkiem...No właśnie.



Każdy szanujący się dom musi mieć porządną bibliotekę, a każda szanująca się domowa mama musi być jednocześnie mamą namiętnie, maniakalnie czytającą. Jeśli, kobieto, chcesz być partnerem intelektualnym dla swojego męża i dzieci - CZYTAJ. W miarę uregulowany rytm życia domowego pozwala na wszelkie rodzaje czytania - i rozrywkowe i naukowe. Będąc z dziećmi da się spokojnie dokształcać w swojej własnej dziedzinie, albo w dziedzinie zupełnie nowej, a absolutnie fascynującej. Przy dobrej woli męża i żony da się zrobić studia, drugi fakultet a nawet doktorat. Da się szlifować język obcy. Da się tłumaczyć książki - dla zabawy i wprawy. Da się być piękną, mądrą, inteligentną i wykształconą kobietą, z której dumny jest mąż i cała gromada kształcących się na różnych etapach dzieci. 
My, mamy, jesteśmy wspaniałe. Udałyśmy się Panu Bogu nad podziw. Warto Mu czasem za to podziękować. 


Mama

Ps. Kochane mamy ciężko pracujące na pełnym etacie w domu i na drugim poza domem, nie gniewajcie się na mnie, proszę. Nie chciałam was lekceważyć ani obrazić, wręcz przeciwnie. Składam na wasze ręce najgłębsze wyrazy szacunku i podziwu. Jesteście prawdziwymi bohaterkami!







































sobota, 8 listopada 2014

Moda wytworna 40 plus




Powiedzmy, że jesteś kobietą w pewnym wieku. Powiedzmy, że urodziłaś kilkoro dzieci i twoja  smukła figura rozpłynęła się w mroku dziejów i zamieniła w konkretne kilogramy. Powiedzmy, że twoja córka wydaje się za uroczego młodzieńca i w związku tym obowiązuje cię zakup wytwornego stroju na tę okazję. Powiedzmy, że nie zamierzasz przeznaczyć na ten zakup dwóch średnich krajowych pensji, lecz kwotę znacznie, znacznie niższą. Powiedzmy, że etap sukien mikromini masz od kilkunastu lat za sobą, a także nie zamierzasz prezentować gościom weselnym swojego biustu w całej, nomen omen, okazałości. Hmm.
Cóż my tu mamy, gdy suknie wieczorowe wyguglamy? Ooooo....Jak jest samiczka od Oskara? Oskarja?


Chyba jednak jestem zbyt seksy dla tej sukni, przyćmiłabym w niej nie tylko państwa młodych, ale i blask słońca. Szukamy dalej.




Jeśli dostanę wentylator i założę platynową perukę...Tyle, że ręka mi odpadnie po kilku godzinach...

Zaraz, a jesli zamiast "suknie wieczorowe" wpiszemy "sukienki koktajlowe"? No, to guglamy...Wyskoczyło allegro. Co też proponuje nam ta nowoczesna polska platforma handlowa? Ratunku,  ratunku, ratunku: allegro uważa, że jak sukienka nie pokazuje wszystkiego na raz, to się nie liczy. Musi być seksy, seksy, seksy...i jeszcze bardziej seksy...




Chyba jednak niekoniecznie...Przecież w takich sukienczynach ani nie wygląda się ładnie, ani elegancko, ani światowo...Wygląda się za to bardzo telewizyjnie, a nawet prezydencko.
A ja w prostocie swej myślałam, że skoro mamy już suknię ślubną, to reszta pójdzie z górki. O święta naiwności! O ludowa, przaśna elegancjo!


Oto zachęcający do kupna opis: 

Piękna wieczorowa sukienka z koronki w wyszczuplającym

ołówkowym fasonie która pięknie leży i apetycznie wygląda.

 

Sukienka w górnej części cała z koronki przez którą widać stanik
dzięki czemu uwodzi i kusi. Jest to najnowszy trend nadchodzącego sezonu. Dół sukienka ładnie przylegający w kształcie ołówkowym.

Materiał dolnej części dość gruby elastyczny i nie prześwituje.

Doskonale wyszczupla nawet kolor ecru sprawia że sylwetka wygląda smukło. Na ramionach dodatkowo zakładki z falbanek dzięki czemu wysmukla ramiona które będą ładnie się prezentować.

Sukienka porządnie wykonana , koronka jest elastyczna poddaje się , jest miła w dotyku. Sukienka z tyłu zapinana na zamek.

Polecamy na wszelkie imprezy na której chcesz się wyróżnić i pięknie wyglądać.

Wysyłka  w naszej firmie to 24h robocze ! Same pozytywne komentarze !

Materiał poddaje się.



Nie tylko materiał się poddaje, ja też...

No dobra, wyjeżdżamy z Polski. Patriotyzm gospodarczy ważna rzecz, ale jednak dół sukienki w kształcie ołówkowym podciął me orle skrzydła. Szukamy evening dresses.
No proszę, a jednak można uszyć suknię, która podkreśla kobiecość w sposób delikatny i uroczy, nie sprowadzając kobiety do roli mrocznego obiektu pożądania. Nawet, wyobraźcie sobie, można znaleźć suknie specjalnie dedykowane matkom panien młodych, czyli paniom niekoniecznie perfekcyjnym i na pewno młodym inaczej...i często szczupłym inaczej...








To mała próbka sukien na różne figury, odpowiadające różnym gustom, a jednak trzymające pewną klasę. Biedna mama panny młodej z pewnością coś sobie z tej obfitości wybierze, a nawet znajdzie coś miłego dla czternastoletniej siostry panny młodej...



Tytułowa bohaterka "Pamiętnika pani Hanki" Tadeusza Dołęgi-Mostowicza plotkując na temat swojej najlepszej przyjaciółki stwierdziła, że prawdziwą klasę kobiety poznaje się patrząc na jej stroje wieczorowe. I to jest naprawdę prawdziwa prawda. Tylko skąd mamy czerpać nasze wzorce, my, biedne współczesne Polki, rzucone na pastwę tefałenów oraz sesji zdjęciowych Kasi Cichopek i Justyny Steczkowskiej?  
Jakoś musimy iść pod prąd, drogie panie, inaczej nasze córki wylądują na najważniejszych imprezach swojego życia ubrane w sukienki rodem z domu publicznego. To my jesteśmy odpowiedzialne za kształtowanie ich gustu lub bezguścia. Skromność jeszcze nikomu nie zaszkodziła, czego nie można powiedzieć o ubraniach, które więcej odsłaniają niż zakrywają. Suknia zdobi człowieka, jak mawia stare przysłowie pszczół. Nie tylko madame de Pompadour o tym wiedziała. Swoją drogą, taką mieć suknię, chociaż raz w życiu...Ech! Dobranoc Państwu; miłego, najmilszego weekendu życzę wam wszystkim. Do zobaczenia.